Posty

Wyświetlam posty z etykietą atramentem pisane

Atramentem pisane...szukając nadziei

Obraz
  Jestem tu   znika stary świat patchwork uszyty z Waszych myśli powoli staje się przeszłością   Jestem tu poranek pierwszy   Jestem tu cisza... wyglądam nadziei szukam nadziei ona jest moim jutrem ona jest  moją siłą  

Atramentem pisane...powroty

Obraz
     I To wszystko było tam leżało równo poskładane prawie dostało odleżyn od leżenia nieruchomo od lat albo nawet dziesięcioleci   II zbieram cały bagaż żyć utkane nici  rodzinnej sieci zaplątane/ poplątane zasupłane/ zamotane niczym mityczna Ariadna trzymam się kurczowo kłębowiska czyiś myśli by znaleźć drogę do mojego jutra   III  wracam stawiam niepewny jeszcze krok ku nadziei szukam swojego miejsca w czasoprzestrzeni nieuniknione powoli się wydarza   Powracam      

Atramentem pisane ... kolory przeszlości

Obraz
  Za oknem wiruje biały świat w oddali słychać ujadanie psa za drzwiami ktoś uparcie tłucze młotkiem   tu zamknięta w czterech ścianach Waszych światów szukam kolorów przeszłości by obrazem życia namalować przyszłość   Pierwszy  metaliczny zardzewiały od starości klucz zamek zawias (jak zwał tak zwał) co otwierał bramę do światów     Drugi biały z wielu równych kwadracików metalowe drzwiczki sztuk trzy  w środku ogień (kiedyś się palił)     Trzeci drewniany  tik tak tik tak odmierza czas równomiernie bez wyjątków ani temu szybciej ani tamtemu wolniej tik tak (dla ilu z Was czas się zatrzymał?)   i ten, co utknął w czasoprzestrzeni Twojego bycia     Czwarty Brązowy dębowy zniszczony wytarte ślady po... dotykiem Ojcowskiej ręki znaczył los   Teraz ja maluję swoje barwy...  nakładając powoli na rozpoczęte przez Was płótno        

Atramentem pisane...w listach ukryte

Obraz
  Ludzie listy piszą "Ludzie listy piszą zwykłe polecone Piszą że kochają nie śpią klną całują się Ludzie listy piszą nawet w małej wiosce Listy szare białe kolorowe Kapelusz przed pocztą zdejm"   Skaldowie "Medytacje wiejskiego listonosza"     Listy...listy...listy   Daty, informacje, wojna, miłość, strach, obóz, czytelnie-nieczytelnie... Ona i On, Oni tam, tamci tu... Kolejność wcale nie po kolei, wymieszane czyjeś łzy i czyjś śmiech... Ktoś Komuś śle życzenia z okazji i bez okazji... Tamten pyta "czemu nikt nie przyjeżdża do nas?" "Jak się czuje Mamusia?" I "czy karpie kupione na święta?"     Info od komendanta, że "zgody na zwolnienie z Potulic nie będzie"...       Byłem... Widziałem... Pojechałem... Wróciłem... Ktoś nie wrócił...   Teraz ja...   Szukam ukrytych znaczeń... Otwieram czyjeś życia... Znane, nieznane... Dawne... I bardzo dawne...   Ludzie tamci i ci... Młodsi, starsi... Sami i w duecie... Tu i tam... Z wyb...

Atramentem pisane... piękno z chaosu

Obraz
 Piękno z chaosu   To wszystko leży tu i tam rzucone jakby od niechcenia wokół kurz i pył na środku stary tapczan co młodą dziewczynę pamięta dziura w ścianie (kto ją zrobił, tego nie wie nikt) sufit na pół pęknięty   nie chcę płakać...już nie dość łez   chcę uwierzyć że z chaosu piękno powstanie choć dziś nie widać nic nie widać nic oprócz... zamętu...      

Atramentem pisane...echo brzmi

Obraz
  już czas nie ma nic cztery ściany krzyczą pustką niemym wołaniem w przestrzeń przeszłości ktoś kiedyś tu ktoś kiedyś tam   teraz ja zamykam czas otwieram czas   wciąż tli się dawny ogień czyiś żyć ukryty w  zakamarkach czterech kątów w kanapach zakurzonych brakiem czyjegoś ciała w śrubokrętach, których już nie dotknie spracowana dłoń w szydełkach schowanych  na szafy dnie i wszystkim tym co czyniło życie życiem   echo tamtych żyć krzyczy echo brzmi w mojej duszy   echo brzmi        

Atramentem pisane... powoli...

Obraz
    Powoli czas nabiera barw (wszak jesień wokół) i myśli nie nurzają się w ciemności (czarna czarność nie jest już tak czarna) opadają emocje samotności (jak liście spadają...spadają...)   otula ciszą jutra wypatrywanie    odnalezione czyjeś  pożółkłe listy niczym haftką zatrzymują wczoraj (ono ma sens jeśli jest korzeniem, a nie  przekleństwem) wnikam w codzienność moją nową   jestem    

Atramentem pisane...Mama odeszla...płomień zgasł

Obraz
      Mama odeszła płomień zgasł ten, co oświetlał  mroku czas   Mama odeszła poszła tam by z Ojcem spotkać się   Mama odeszła pozostał ślad w dłoniach  przyszłości moich Dzieci i   przepisach schowanych na dnie szafy (a cukru dodaj na oko)   Mama odeszła ja wciąż trwam i  szukam w sobie śladów Jej by zachować  wszystko to co cenne było co cenne jest        

Atramentem pisane...zza zamkniętych powiek...

Obraz
  I I zza zamkniętych powiek - łza spływa cicho zza zamkniętych ust nieutulony płacz drga   emocje  tkwią niczym zamknięte w czeluściach historii   patrz mija czas a ja wciąż gubię się w tęsknocie        

Atramentem pisane...już nie...

Obraz
    I Mama odeszła tam, skąd nie ma powrotu Mama odeszła tam, gdzie mieszka wieczność Mama odeszła tylko ja wciąż nie wiem dlaczego   II tkwi we mnie drzazga niedokończenia słów gestów czynów zatrzymane w pół drogi zawieszone w próżni złamania czasów przeszłość teraźniejszość wieczność   III  już nie wypowiesz żadnych słów już nie wykonasz żadnych gestów poduszki Ci już nie poprawię i nie podam szklanki wody już nie opowiem Ci co u kogo i nie usłyszę starych dziejów już nie zatrzymam w kadrze życia i nie odbiorę od Ciebie telefonu już nie postawię Ci kwiatów w wazonie i nie przeczytam  wiersza od J... (tego na urodziny) już nie zapytam ile mąki do ciasta i  co to znaczy "dodaj na oko" już nie opowiesz o  krowie co uparcie nie chciała się schronić podczas bombardowania ani o jednym ptysiu dzielonym na dziewięć osób ani o Tacie, co Go poznałaś "przy kasie" ani o tym... ani o tamtym... ani o... o tym też już mi nie opowiesz... ------------------- ...

Atramentem pisane....wdzięczna

Obraz
                                                                                 Siedząc sobie nocną porą... w panieńskim domu otoczonym bzem... (och, chyba już taki wers poczyniłam kiedyś...) wdzięczna na każdy domu kąt za milion tego wszystkiego co wciąż od nowa odnajduję w zakamarkach zakamarków przydaśki i nie-przydaśki ważno - nieważne jakieś części (ale nie wiem czego i do czego) śrubki gwoździe młotki kable wkrętki i wykrętki lustra na pół - pęknięte (i pytam na co one tam?) choinkowe lampy szpic na sam jej czubek wetknięty bombki takie, śmakie i nijakie łańcuchy sprzed dziesięcioleci i...

Atramentem pisane....parapettime

Obraz
  I wypatrując niewiadomego/wiadomego mój świat utkany z dawnych słów błogość i bezpieczeństwo nadzieja przegląda się w oknie a wszystko zmieściło się na jednej fotografii wytchnienie        II Tu życie biegnie swoim rytmem szukam odpowiedzi na milion pytań zaplątana w codzienność zapętlona w przeszłość wplątana w przyszłość  idę                                                                                      III                    ...

Atramentem pisane...w przepastnym archiwum Rodziny G.

Obraz
I A co to? Nie widziałam  wcześniej! A może widziałam, lecz nie pamiętam? fotografie... uchwycone  w kadrze sekundy czyjegoś życia "Nad grobem dziadka, rok 57" Jakiego dziadka? A ten Pan w Krynicy  rok 38 to kto? chciałam zapytać,ale... w pokoju Ciebie nie było a pusta kanapa raczej mi nie odpowie II Oni tam są I Ona jedna Matka Siedmiorga I On, co kaganek dźwigał oświaty I On, codzienność "Pater noster" I Oni, co nazwisko uznali za zbyt proste I Oni, co w wojennej zawierusze szukali siebie Oni tam są .................... Ja wiem, kim są ONI  III czytam haha śmiech czytam płynie łza smutek czytam Ktoś pomylił datę czytam niczym listy z zaświatów Jego Jej Ich Ich.... Ich w większości już nie ma

Atramentem pisane...dom - z perspektywy prawie półwiecznej kobiety

Obraz
Taka rozkmina przy renowacji szafy... Czyszczenie szafy to całkiem fajne zajęcie, wycisza emocje, można spojrzeć z boku na wiele spraw. Rozkmina pierwsza: Nie potrafię sobie przypomnieć konkretnej, wyjątkowej sytuacji, w której mój Tata tłumaczyłby mi czym jest młotek, klucz francuski, szpachelka, papier ścierny (i gradacja papieru), pędzel do malowania, gwoździe, śrubokręt (wkrętak) nie mówiąc o imadle, wiertarce, szliwierce i innych przedziwnych przedmiotach leżących/wiszących w różnych miejscach, ale teraz, po latach wiem co do czego i jak tego używać. Wiedza jakoś sama przyszła, tak po prostu,  mimochodem w trakcie moich 26 lat z Tatą. W związku z tym pojawiła się refleksja dotycząca wpływu tatusiów na córki i jak ważna jest ta relacja. Czyszcząc ową starą szafę malowaną dawno, dawno temu przez Tatę pomyślałam sobie że po pierwsze mógłby się nieco zirytować ze nie ogarniam tematu, albo odstawiam fuszerkę (czyli robię niedbale) a potem pewnie bylby dumny że mi s...

Atramentem pisane...spokojnie

Obraz
I Spokojnie... wyschło morze łez spokojnie... dusza już nie boli spokojnie... mogę iść przed siebie spokojnie... II odpoczywam czas jakby w miejscu się zatrzymał ptaków śpiew słońca blask oświeca przestrzeń jestem w moim świecie nie ma łez (już nie) w moim świecie wycisza  się serca rytm  

Atramentem pisane...dzień. w którym popłynęła łza

Obraz
I obrus biały znaleziony niewyprasowany wazon jasnobrązowy wysoki pęknięty róża blado - różowa rozkwitająca paproć zielona piękna stół ustawiony zwyczajny/niezwyczajny codzienny/odświętny talerze białe proste modlitwa my dzień, w który popłynęła łza

Atramentem pisane... pusto

Obraz
I Pusto nie ma nic wyblakłe smugi po świętych obrazach wypełzły cienie przeszłości zostawiły po kątach swoje ślady tu i tam w prawym kącie w lewym kącie pająk zdziwiony nagłym poruszeniem (w tym miejscu mieszkał przecież od pra-wieków) otwieram zamykam przekładam wynoszę wyrzucam (tak, wyrzucam, choć to boli) pusto nie ma nic II  tamta rzecz... ona stała w pewnym miejscu pęknięta wpół jak pęknięte na wpół życie odmierzał czas... zatrzymał czas... III pamiętam jak kiedyś siedząc/leżąc wpatrzone w ekrany telefonów "komunikacja trzy - pokoleniowa" zabrakło jednego Pokolenia

Atramentem pisane...poszukując

Obraz
I Poszukując drogi wyjścia z chaosu plątanina czyiś marzeń i snów imaginacji wewnętrznych kombinacja chcę - mogę - mam - nie mam moje - twoje - nasze -czyjeś cenne -  beznadziejne  całe - pęknięte - zardzewiałe zostawić - wyrzucić - spalić - zabrać ładne - brzydkie  stare - nowe II stoję zatrzymałam się w pół drogi do... nie chcę biec po omacku szukam subtelnych wskazówek szukam swojego szlaku szukam...

Atramentem pisane... zabrakło mi słów

Obraz
I Usiadłam po turecku na starym, zniszczonym dywanie wokół mnie kurz i pył sterty niedbale ułożonej porcelany rzuconych od niechcenia czyiś własności dawnych... porządkuję: ważne -  na lewo nieważne  - na prawo  milion rzeczy bez przynależności czasu i człowieka pęknięty talerz uszkodzony kubek zardzewiały nóż przypalony garnek zepsuty młynek zbity wazon ...... przeszłość II otworzyłam ją ktoś musi żeby do przodu pójść trzeba najpierw rozliczyć przeszłość tak... boli... niczym drzazga wbita pod paznokieć odważnie wieszak za wieszakiem raz - dwa znika płaszcz w czeluściach worka na ...śmieci?? przecież to nie są śmieci! to są wspomnienia III zabrakło mi słów stanęłam pośrodku  chaosu Mamo!! co jest ważne, a co nie? co jest cenne, a co nijakie? co zachować, a co zniszczyć? stanęłam pośrodku chaosu zabrakło mi słów...

Artamentem pisane...tak trzeba

Obraz
Tak trzeba I to boli otwieram szafę półka od góry dotykam rzecz pierwsza... pamiętam,  kiedy to kupiłam (mówiłaś, że potrzebujesz) rzecz druga... pamiętam, kiedy to ubrałaś (masz nawet takie zdjęcie z gór) rzecz trzecia... zakładałaś świątecznie (no, przecież goście będą - trzeba ładnie wyglądać) rzecz czwarta... ooo, to jeszcze istnieje (myślałam ze to z epoki dinozaurów, tak stare) rzecz piąta... rzecz szósta... rzecz siódma... i tak dalej i tak dalej i tak dalej tak trzeba II myślałam, że to będzie: siup i już czarny worek na rzeczy zbędne... zbędne... niepotrzebne  bez przyszłości bez ciała do którego należały nie umiem   odkładam wszystko na swoje miejsce III ktoś może TO zrobić za mnie? dotykam jeszcze czuję Twoje ciepło  ciepło ciała pośród chłodu zimy jeszcze pomarszczenia narzuty tak zostały jak były jeszcze wgniecenia poduszki (tej na urodziny od Wn...