Posty

Wyświetlam posty z etykietą poszukując prawdy

Poszukując prawdy...odrodzić się na nowo

Obraz
    To jest krzewuszka...taki krzew... Piękny krzew....   A nie, nie - to jest pień Nie ma na nim kwiatów, nie ma liści (obok rosną chwasty), nie ma gałęzi...nie ma nic. A kiedyś był rozłożystym krzewem, ogromnym, pełnym kwiatów,  był rajem  dla pszczół,  os, motyli i innych owadów... Ale... komuś się zachciało -nie wiem czemu- go ściąć. Bo tak... Bo przeszkadzał, bo...  Czemu? Pytanie bez odpowiedzi.... Smutny widok.. Coś, co dodawało uroku ogrodowi i cieszyło oko zostało hmmm....usunięte... w jednym momencie...bez uprzedzenia...bez pytania... Cóż.... Ale rok później ten sam krzew, ścięty niemal do zera, wypuścił kilka gałązek, potem powolutku pojawiały się pąki kwiatów, które w pełnej krasie pokazały się światu. Jak to możliwe?  Przecież był umarły... Miał dobre, mocno ukształtowane korzenie i żadna czyjaś głupota albo świadome niszczące działanie nie zdołała go unicestwić... I tak sobie myślę, że my, ludzie czasem doświadczamy stanów totalnego ...

Poszukując prawdy... moc słów

Obraz
  Słowa...słowa...słowa.. Moc słów... moc  gestów...   Miłość............... nienawiść   Szacunek...............poniżanie   Empatia.......... egocentryzm Radość.............złość Przytulenie..........krzyk Spektrum emocji, tysiąc słów, setka gestów...   Jaką moc mają twoje słowa??           

Poszukując prawdy part I (refleksja przy przycinaniu gałęzi)

Obraz
    To jest bez...no, w zasadzie gałąź bzu, w dodatku w połowie uschnięta, w połowie złamana, popękana tu i ówdzie. Wyglądała tak sobie...no...sucha...brzydka...taka nijaka... taka do wyrzucenia...do spalenia...na śmietnik Plan był taki, że miała być ścięta....ale.... Ale... dostrzegłam na niej malutkie pączki, zawiązki zielonych liści co wskazywało, że...gałąź żyje... Jak to?? To suche coś??/ Niemożliwe!! No właśnie... Wpatrując się w TO ZIELONE COS pomyślałam sobie, że ludzie czasem tak (niestety) postrzegają innych: jako...no...uschnięte coś...mało znaczące coś...bez wartości...bez urody...bez celu...bez....no właśnie nieużyteczne coś.. I, że czasem sami czujemy się jak jedna wielka rana, popękane serce, poraniona dusza, ślady po razach duchowych i fizycznych. Wydaje nam się, że jesteśmy już tak złamani, "ususzeni", wypaleni... że pozostaje nam tylko czekać na ....całkowite wyschnięcie...i koniec.  Ale... Uświadomiłam sobie też, że Bóg NIGDY tak na nas nie patrzy. W ...