Rok, w którym...


Rok, w którym....

1 stycznia 2025 - nowy rok...nowe wyzwania...lepsze, ciekawsze.
Jakieś wycieczki, wyjazdy, odwiedziny, fajne ksiazki. 
Czas dla Rodzinki.
Taaak, wszystko to było, ale...

No, cóż...nie zawsze wszystko co nas spotyka jest super fajne i cudowne.
Czasem los przybiera czarne barwy i wszystko się zmienia. 
Plany...marzenia... nadzieja...przestają mieć znaczenie, gdy czyjeś życie się kończy.
Tak....
Pewien etap się zamyka nieodwracalnie, definitywnie.
Koniec. Kropka. 

Ale...
Pomimo okoliczności  można szukać piękna.
Można uchwycić się wiary w lepsze jutro i można - a wręcz należy- cieszyć się z tego, co jest tu i teraz.
Można spodziewać się dobra, doświadczać radości i ufać,  że to co dziś jest bólem i łzą - kiedyś obróci się w taniec i śmiech. 
Nawet, jeśli to tu i teraz jest trudne. 


Dwie ważne daty:
8 maja- prelekcja o naszej Rodzinie, w Sztygarce w ramach działalności Zagłebiowskiego Towarzystwa Genealogicznego.
Ciekawe doświadczenie. Mogłam podzielić się wiedzą, fotografiami, notatkami dotyczącymi losów mojej rodzinki, w szczególności historią Jana Kapusty - kierownika szkoły na Ksawerze. 
 
Druga data - trudna do zaakceptowania.  

26 września - śmierć mojego Męża. Nie byłam na to gotowa....nie teraz ...nigdy nie...


‐---------------

Styczeń - grudzień 2025 r.
Wycieczkowo- spacerowo.
Historycznie. Rodzinnie.

A co tam się wydarzy  w 2026 roku to póki co cicho-sza. Cos-niecoś juz wiem....
Plany...Plany...Plany....

Cały rok był całkiem spoko,  oprócz września...



Styczniowy Zamek będziński


Gdzieś... chyba to w Świerklancu

Tworzenie rodzinnego drzewa


Skansen w Chorzowie

Fragment prezentacji o rodzinie



Patrząc w niebo- Planetarium Chorzów

Patrząc z nadzieja na lepsze jutro....

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Pocieszyciel

"Wieczność"

Śladami przeszłości - historie rodzinne