Taka rozkmina przy renowacji szafy... Czyszczenie szafy to całkiem fajne zajęcie, wycisza emocje, można spojrzeć z boku na wiele spraw. Rozkmina pierwsza: Nie potrafię sobie przypomnieć konkretnej, wyjątkowej sytuacji, w której mój Tata tłumaczyłby mi czym jest młotek, klucz francuski, szpachelka, papier ścierny (i gradacja papieru), pędzel do malowania, gwoździe, śrubokręt (wkrętak) nie mówiąc o imadle, wiertarce, szliwierce i innych przedziwnych przedmiotach leżących/wiszących w różnych miejscach, ale teraz, po latach wiem co do czego i jak tego używać. Wiedza jakoś sama przyszła, tak po prostu, mimochodem w trakcie moich 26 lat z Tatą. W związku z tym pojawiła się refleksja dotycząca wpływu tatusiów na córki i jak ważna jest ta relacja. Czyszcząc ową starą szafę malowaną dawno, dawno temu przez Tatę pomyślałam sobie że po pierwsze mógłby się nieco zirytować ze nie ogarniam tematu, albo odstawiam fuszerkę (czyli robię niedbale) a potem pewnie bylby dumny że mi s...